niedziela, 31 stycznia 2016

Dlaczego cygara?

         Nie wiem jak ta kwestia wyglada u innych aficionados, ale jednym z najczęściej zadawanych mi pytań, gdy już ujawnię się z moim hobby jest: "Dlaczego cygara?". Zawsze gdy słyszę to pytanie uświadamiam sobie, że tak naprawdę, nie jestem w stanie udzielić konkretnej odpowiedzi, że tak się wyrażę "z miejsca". Dlatego dziś, w pierwszym wpisie na blogu, chciałbym zastanowić się właśnie nad tym pytaniem, które zdaje się leżeć u podstaw mojej "cygarowej pasji".
W mojej, dosyć krótkiej, "cygarowej historii" nie było wujka, taty czy kogokolwiek, kto paliłby cygara (był tylko dziadek palący fajkę, do której nigdy w pełni się nie przekonałem) czy chociaż papierosy, stąd żadna historia o dziedzictwie pokoleniowym nie znajduje tutaj zastosowania. Moje najwcześniejsze wspomnienia z cygarami pochodzą mniej więcej z okresu gimnazjum jednak żadne z nich nie wiąże się z paleniem. 
Pierwsze z nich pochodzi z mojego pierwszego samodzielnego wyjazdu na kolonie do Hiszpanii. Miałem okazję być świadkiem jak kolega najpierw próbuje palić cygaro bez uprzedniego otwarcia go ("Nie da się ciągnąć"), a potem gdy już niezbyt wprawne cięcie umożliwiło palenie, zaciąga się dymem cygarowym zupełnie jakby palił papierosa (najdłuższy atak kaszlu jakiego byłem świadkiem). Nie pamiętam marki cygara - prawdopodobnie nie było to nic szczególnego. Nieświadomie zapamiętałem jednak dwie rzeczy - otworzyć a potem się nie zaciągać. 
Drugie wspomnienie to wizyta w domu kolegi, którego ojciec pracował jako marynarz. Jako prezent po jednej z wypraw kolega otrzymał dosyć dużą figurkę pirata, który oprócz szpady (o ile tak to się nazywa) trzymał tubę - jakby pojemnik na mapy. W tubie nie było jednak map. Kolega po otwarciu tuby dumnie zaprezentował mi, znajdujące się w niej cygaro. Wydaje mi się, że była to Cohiba (pewnie wersja "turystyczna") ale nie jestem tego w stu procentach pewien. Rzeczą, którą zapamiętałem idealnie jest zapach. Charakterystyczny, lekko drażniący nos, zapach cygara, zapadł mi mocno w pamięć i dzisiaj wraca ze zdwojoną siłą, ilekroć "obwąchuje" cygaro przed zapaleniem. 
        To byłoby na tyle jeżeli chodzi o pierwsze, niebezpośrednie zetknięcia z cygarami. Żadne z nich nie popchnęło mnie do zagłębienia się w ten temat, możliwe, że tylko wykształciło we mnie jakąś "podatność" na to hobby. O dziwo cygara nie zostały moim hobby nawet po pierwszym zapaleniu. W czasach liceum, dzięki uprzejmości wujka, dosyć często mieliśmy z dwoma kolegami "wolną chatę", w której chętnie i często spędzaliśmy weekendy a nawet tygodnie. To właśnie tam zapaliłem moje pierwsze cygaro. Otwarty balkon (plus dwa dni wietrzenia) nas trzech i prawdopodobnie Romeo y Julieta no. 2 (co do oryginalności nie mam 100% pewności). Jeżeli było to oryginalne cygaro, to wstyd mi za sposób w jaki je spaliliśmy. Nie mniej jednak pierwsze doświadczenie miałem za sobą. Pózniej w tym samym gronie zdążało się nam zapalić 3x3 czy wspomniane wcześniej Romeo y Julieta, których kolega znalazł w domu 3 ale to już historia na osobny wpis. Jednak żadne z tych cygar nie sprawiło, że zostałem aficionado.
No więc chciałoby się zapytać jak zostałem tym aficionado. Nie pamietam dokładnie w jaki sposób ale trafiłem na cigarblog.pl Piotra Kwiatkowskiego i to po lekturze jego artykułów zostałem wciągnięty - kupiłem pierwsze cygaro, potem pierwsze kilka cygar potem humidor itd (znów temat na kolejny wpis), faktem jest, że połknąłem bakcyla. Także jeżeli ktoś zapyta skąd pojawiła się u mnie ta pasja, to prawdopodobnie odpowiedź leży gdzieś pomiędzy moim osobistym zainteresowaniem niewiadomego pochodzenia a wspomnianym wcześniej blogiem. Wydaje mi się jednak, że pytanie: "DLACZEGO cygara?", wymaga zgoła innej odpowiedzi.
Odpowiedź na to pytanie nie była dla mnie dostępna od samego początku. Wtedy cygara były jedynie szalenie interesującym tematem, kuszącym swoją egzotyką. Dzisiaj cygara i bycie aficionado to znacznie więcej. 
Dla wielu osób cygaro to używka elitarna czy w prostych słowach po prostu droga. Po ponad roku obcowania z nimi wiem, że to nie cena warunkuje ich wyjątkowy status, jakim cieszą się w moim postrzeganiu. Musiałem dużo przeczytać, obejrzeć i usłyszeć o cygarach żeby zobaczyć ile pracy włożono w każde z nich. Dopiero gdy dowiedziałem się ile rąk, skupionych w danym momencie tylko na nim, musi dotknąć danego ziarna, liścia, cygara, pierścienia czy pudełka aby dostarczyć mi produkt końcowy, zrozumiałem na czym polega wyjątkowość cygar. Handmade. Dlatego mogę stwierdzić, że wybrałem cygara bo są wyjątkowe i elitarne ze względu na złożony proces produkcji, którego są efektem. 
Po drugie, cygara doskonale pasują do mojej osobowości przez wpasowanie się w moje wyobrażenie wypoczynku. Palenie cygara ciężko powiązać z zatłoczonym klubem, gdzie głośna muzyka uniemożliwia rozmowę czy aktywnymi formami spędzania czasu. Cygaro to spokój, cygaro to cisza lub ewentualnie rozmowa w niezbyt dużym gronie. Cygaro wiąże się dla mnie z samotną chwilą na balkonie gdy mogę się skupić tylko na nim i zapomnieć o reszcie świata. Tak więc: wybrałem cygara rownież dlatego, że pasują do mnie dając spokój, który uwielbiam.
Kolejnym powodem (ich numeracja nie ma sensu, ponieważ wszystkie są tak samo ważne) są doznania jakie daje każde cygaro. Wielość smaków, zapachów, które oferują sprawiają, że to hobby to niekończąca się nigdy podróż, która zawsze może zaskoczyć oferując nowe, nieznane doznania. Smak cygara jest nieporównywalny z niczym innym i jeżeli raz się nam spodobał to będziemy wracać już zawsze - tak właśnie jest ze mną.
Ostatni powód, o którym chciałbym wspomnieć jest związany ze spojrzeniem na cygara nie jako przedmioty a jako temat. Temat, który jest niezwykle rozległy, a jego zgłębianie jest samo w sobie po prostu przyjemne. Niejednokrotnie jako akompaniament do palenia oglądam "Factory Tour" po którejś z cygarowych fabryk czy czytam teksty związane z cygarami - to wszystko zaostrza mój cygarowy "apetyt" i jest idealnym uzupełnieniem samego palenia.
No więc tak to wygląda. Wyjątkowość, spokój, smak i połączona wiedza. W tej lub każdej innej kolejności, bo każdy z tych powodów jest, jak wspomniałem wcześniej, jednakowo ważny. Każdy z nich sprawia, że cygara to moje hobby, na które nigdy nie szkoda mi czasu, przejechanych kilometrów czy pieniędzy. Przez połączenie tych czterech czynników stanowią doznanie, które wydaje się być nie do zastąpienia, bez którego nie wyobrażam sobie mojego życia.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz