środa, 9 marca 2016

Perdomo 20th Anniversary Maduro Epicure [RECENZJA]




   Ciężki orzech do zgryzienia miałem wybierając cygaro do zapalenia w urodziny. Przez moment miałem nawet zamawiać coś specjalnie na tą okazję ale stwierdziłem, że odpowiednie cygaro czeka już przecież w humidorze. Mowa o Perdomo 20th Anniversary Maduro w formacie Epicure. Poniższa recenzja jest zapisem mojego pierwszego spotkania z tym pokaźnym kawałkiem tytoniu.
      Jeżeli chodzi o wygląd to cygaro zachwyca - pokrywa jest ciemna, oleista i nie zawiera większych żyłek. Zwinięcie wyłącznie nikaraguańskich tytoni zawartych w tym cygarze jest mistrzowskie - nie wyczuwam żadnych miękkich punktów czy nierówności. Pierścień jest po prostu przepiękny. Po otwarciu okazuje się, że również do ciągu nie można się przyczepić - bezproblemowy, pozwalający wyczuć smak słodkiej kawy z mlekiem.

Pierwsza tercja zaczyna się charakterystycznym dla nikaraguańskich cygar pieprzem, który jednak po chwili odchodzi na dalszy plan dając miejsce karmelowej słodyczy połączonej z przyprawami korzennymi, chilli i delikatną owocową nutą gdzieś w tle.
Druga tercja nie przynosi większych zmian - znowu mamy słodycz, tym razem w postaci miodu i karmelu, oraz owoce (prawdopodobnie cytrusy) w pieprzowej ramce.
Trzecia tercja jest jak druga skręcona w dół o powiedzmy 30 procent. Smaki są mniej wyraźne i tylko bliżej końca cygaro robi się trochę bardziej wytrawne wprowadzając smak palonej kawy.
Technikalia podczas całego palenia są zachwycające - ciąg bez zarzutów a cygaro produkuje hurtowe ilości dymu, co przynosi naprawdę dużo satysfakcji.
Podsumowując, Perdomo 20th Anniversary Maduro to kawał dobrej roboty Nicka i ekipy. Nienagannie skonstruowane, nie sprawiające problemów technicznych, dostarcza kłęby gęstego dymu niosącego dość złożony bukiet smaków. Pytanie tylko czy jest warte swojej ceny (około 40 zł)? Jak dla mnie nie do końca - za 3/4 tej kwoty możemy kupić Alec Bradley Tempus czy Prensado, które są przynajmniej porównywalne jak nie lepsze.
Perdomo 20th Anniversary Maduro Epicure

Wygląd: 5.0
Konstrukcja: 5.0
Spalanie: 5.0
Smak: 4.5/4.5/4.0
Cena/jakość: 3.5

Ogólnie: 4.5

poniedziałek, 22 lutego 2016

Cygaro na prezent?

Kilku moich znajomych zwracało się do mnie z prośba o polecenie cygara lub zestawu cygar, które mogliby podarować jako prezent. W dzisiejszym poście chciałbym zastanowić się nad kilkoma kwestiami, które należy wziąć pod uwagę zanim kupimy komuś cygaro.

Po pierwsze, powinniśmy określić budżet. Pocieszającym może okazać się fakt, że juz za około 50 złotych będziemy mogli mocno zaszaleć kupując jedno cygaro - prawdopodobnie nawet w estetycznej tubie, która podniesie "wartość" prezentu w oczach kogoś, kto z cygarami nie miał nic wspólnego. Jeżeli celujemy w sampler czyli zestaw kilku cygar to musimy się przygotować na wydatek rzędu od 100 do nawet 400 złotych przy czym operując bliżej tej górnej granicy, możemy kupić zestaw kilku cygar mogących zadowolić nawet wytrawnego aficionado. Zakup jednego cygara polecałbym dla osoby, która nie miała wcześniej nic wspólnego z paleniem - będzie to idealna okazja, żeby spróbować i ocenić czy danej osobie to odpowiada. Sampler będzie dobrym prezentem dla kogoś, kto miał już styczność z jakimkolwiek tytoniem - będzie mógł spróbować różnych cygar i docenić różnice między formatami czy okrywami. Proponuje nie kupować więcej niż 4-5 cygar nawet jeżeli stać nas na pudełko. Po pierwsze nie mamy pewności, że ktoś wciągnie się w hobby a po drugie nawet jeżeli tak się stanie to przechowywanie cygar przez czas dłuższy niż 2 tygodnie wymaga specjalnych warunków, które może zapewnić humidor, a to dodatkowy wydatek.

Jakie cygaro? Musimy pamiętać, że nawet nałogowy palacz papierosów może zostać przytłoczony przez moc niektórych cygar, szczególnie jeżeli wypali je bez odpowiedniego posiłku wcześniej. Dlatego powinnismy wybierać cygara mniejsze o jak najjaśniejszym liściu okrywowym. Dzięki temu będziemy mieli pewność, że obdarowany nie skończy swojego pierwszego spotkania z "boskim dymem" przesytem nikotynowym.

Warto również pomysleć o akcesoriach. Palenie cygar wymaga czegoś do otwarcia cygara (obcinaczka, puncher, nożyczki do cygar), do rozpalenia (zapalniczki, dobra zapalniczka gazowa) oraz w idealnej sytuacji popielnicy. O ile jesteśmy w stanie odchudzić ten zestaw zastępując popielnice czymkolwiek a specjalna zapalniczkę zapałkami (jeżeli palimy w domu), to coś do otwarcia cygara okazuje się nieodzowne. Nie ma sensu inwestować w drogie obcinaczki za 200 czy chociażby 40 złotych. Do otwarcia kilku cygar wystarczy najprostsza obcinaczka lub wyrzynarka, której koszt nie przekroczy kilku złotych a zdecydowanie uprości pierwsze doświadczenie z cygarem.

Po części ogólnej chciałbym teraz pokazać kilka propozycji "cygar prezentowych" lub samplerów. Większość stron sprzedających cygara ma sekcje dla początkujących i przeszukanie jej dostarczy jeszcze więcej propozycji.

My Father Connecticut Corona Gorda
Cygaro delikatne ale jednocześnie dostarczające intensywnego smaku. Nie powinno przytłoczyć palącego swoją nikotynową mocą. Wykonane zawsze estetycznie z pięknymi pierścieniami.

Joya de Nicaragua Cabinetta no. 4
Lekko mocniejsza od poprzedniego cygara Cabinetta urzeka podwójnym wrapperem, który dodaje mocy w końcówce. Rownież gwarantuje nam intensywne doznania smakowe przy dobrym spalaniu i technikaliach.

Don Diego Aniversario Corona Tube
Pierwsze cygaro, które wypaliłem rozpoczynając moją przygodę. Rownież nie za mocne, bezproblemowe technicznie i dostarczające w miarę wyraźny smak. Dodatkowym plusem może być tuba, w którą zapakowane jest cygaro.

Montecristo Edmundo Tubos
Klasyk. Nie jest to dobra propozycja dla osób, które nigdy nie miały nic wspólnego z tytoniem i paleniem ale dla wstępnie obeznanych w temacie może być trafione. Po obfitym posiłku pozwoli obdarowanemu zasmakować najwyższej klasy cygar kubańskich.

Romeo y Julieta Los Tres Romeos - sampler 3 cygar

Dwukrotnie polecałem ten sampler na prezent. Po pierwsze otrzymujemy 3 cygara dobrej jakości, z których żadne nie będzie zbyt mocne. Po drugie cygara są zapakowane w estetyczne pudełko a do tego w tuby. Po trzecie cena jest naprawdę zachęcająca. Dokupując obcinaczkę i doliczając przesyłkę zamkniemy nasz prezent w okolicach 100 złotych co jest naprawdę dobrym wynikiem.

Perdomo 20th Anniversary Sun Grown Sampler
Odpowiednik Edmundo w mojej selekcji samplerów. Cena jest wygórowana to fakt. Jednak dostajemy 6 genialnych cygar, które palone w odpowiedniej kolejności mogą być doskonałym zapoznaniem z tym hobby.

Mam nadzieję, że udało mi się zwrócić uwagę na pewne ważne kwestie, które należy rozważyć, kupując cygarowy prezent. Postaram się odpowiedzieć na wszelkie pytania w komentarzach czy na Facebooku.

sobota, 6 lutego 2016

Gdzie zapalić w Szczecinie - wizyta w poznańskim Caballero


 Zima. Temperatury chociaż zmienne, to rzadko pozwalają na komfortowe spalenie na zewnątrz czegoś większego niż cygaretka. Z tego też względu rozpocząłem poszukiwania miejsca do palenia w Szczecinie. Niestety, okazało się, że spośród 1,5 miejsca (to drugie otwierane jest w kratkę, więc liczę jako 0,5), żadne nie spełnia moich wymagań i nie jest stricte cygarowe. Dlatego postanowiłem skorzystać z wolnego dnia i wybrać się na wycieczkę do Poznania przy okazji odwiedzając tamtejsze Caballero. Cała wyprawa przypomina sytuację ukazaną w poniższym skeczu z filmu ‘The Onion Movie', ale postanowiłem, że nie będę się tym przejmował.


Wyruszyłem około godziny 9 z Krzekowa w Szczecinie by około 14 zameldować się w Caballero. Pierwszy rzut oka przez drzwi sklepu zdaje się sugerować, że jest to normalny punkt z artykułami tytoniowymi. Nic bardziej mylnego. Po lewej stronie od wejścia znajduje się wspaniały humidor typu walk-in a między humidorem a ladą wejście do strefy pubowo-kawiarnianej. Sala wygląda oszałamiająco - w wystroju dominuje czerń foteli, kanap i stolików. Na każdym ze stolików znajdziemy dużą popielnicę, zapalniczkę (którą chyba niedługo kupię) i zapałki. Wyciąg działa niezwykle wydajnie - w pomieszczeniu nie widać unoszącego się dymu, płaszcz ani marynarka nie przeszły jego zapachem. Tak więc wystrój i funkcjonalność bez zastrzeżeń a z wielkim jak tamtejszy humidor plusem. 

Obsługa to kolejny mocny punkt lokalu. Rzadko spotyka się sytuację, gdzie właściciel sam obsługuje klientów poświęcając każdemu z nich należytą uwagę. Jednak jeżeli już taka sytuacja ma miejsce jak np w Caballero to ja, jako klient zawszę czuję różnicę i chętnie do takich miejsc wracam. Duży plus.


Jeżeli chodzi o asortyment to lokal nie ma się czego wstydzić. Humidor jest bardzo pojemny, więc znajdziemy w nim większość cygar, które nas interesują, a nawet jeżeli nie to możemy liczyć na fachową pomoc i rekomendacje czegoś innego ale podobnego. Ceny kształtują się na poziomie popularnych sklepów internetowych więc nasze portfele będą równie zadowolone co kubki smakowe po wizycie w Caballero. Trzeci plus.

Podczas mojego kilkugodzinnego pobytu spaliłem dwa cygara - My Father Connecticut i Alec Bradley Tempus popijając je odpowiednio espresso i zieloną herbatą (notki co do cygar po wypaleniu drugiej sztuki). Czas umiliła mi lektura Cigar Journal wystawionego na użytek klientów co również jest dodatkowym atutem Caballero. 


Podsumowując napiszę to co powiedziałem w lokalu a potem pisałem na facebooku: ‘Szczecin zazdrości’. Zazdrości bo ma czego. Po pierwsze miejsca samego w sobie. Po drugie jednak cygarowej społeczności, która sprawia, że Caballero ma w Poznaniu rację bytu. Jedyną wadą tego cigar baru jest jego odległość od Szczecina - zapewniam jednak, że warto ją pokonać, bo miejsce jest pierwszoligowe.  

znakidymne

Facebook: facebook.pl/znakidymne
Instagram:https://www.instagram.com/znakidymne/

wtorek, 2 lutego 2016

Wang Guan [RECENZJA]





Ferie i przerwa międzysemestralna. Zgranie się tych dwóch okresów oznacza znacznie większą ilość wolnego czasu, po pierwsze z powodu braku zajęć na uczelni, a po drugie ze względu na brak zajęć z dziećmi w szkole językowej. Dlatego po wstaniu o dużo bardziej akceptowalnej godzinie i zjedzeniu na spokojnie śniadania, postanowiłem, korzystając z nienajgorszej pogody, zapalić.
Wybór padł na cygaro, które otrzymałem w dosyć ciekawy sposób. Jeden z moich uczniów/klientów, za pośrednictwem szefa, kupił w Chinach i podarował mi pudełko zawierające 10 sztuk tych cygar. Ciężko jest znaleźć na ich temat jakiekolwiek informacje, wiem tylko, że tytonie używane przez tą fabrykę pochodzą z Meksyku i Ameryki Południowej i że nawet w Chinach te cygara nie uchodzą za luksusowe (przynajmniej to cygaro, Wang Guan ma jeszcze inne pozycje w swojej ofercie). Cała ta otoczka nie usposobiła mnie najlepiej, ale stwierdziłem, że zapalić je należy, zwłaszcza, że prawdopodobnie to jedyne 10 egzemplarzy w Polsce.


Jeżeli chodzi o wygląd to cygaro nie powala. Zapakowane w plastikowe pudełko z mnóstwem chińskich napisów nie przywodzi na myśl skojarzeń z dobrą jakością. Liść okrywowy jest bardzo jasny z wyraźnie zarysowanymi licznymi żyłkami na całej powierzchni. Cygaro ma bardzo dużo miękkich punktów a zwinięciu daleko do perfekcyjnego. Najmocniejszym punktem jest pierścień, stylem nawiązujący do kraju, z którego cygaro pochodzi. Ogólnie całość wyglądem i rozmiarem przypomina Jose L Piedra czyli rewelacji nie ma.

Cygaro ma bardzo delikatny, lekko wyczuwalny zapach słodkiego tytoniu połączony z zapachem siana, co również nie rokuje dobrze na wrażenia smakowe. Zapach pokrywy znajduje odzwierciedlenie w smaku na sucho - tytoniowa słodycz i w sumie niewiele więcej. Ciąg na sucho jest natomiast w pełni satysfakcjonujący.

Pora rozpalić. Stopa szybko łapie ogień, pierwszy puff i... jest dużo lepiej niż mógłbym się spodziewać. Na pierwszym planie znajduje się wyczuwalna wcześniej tytoniowa słodycz. Gdzieś dalej można wyczuć drewno i odrobinę orzechów co razem daje naprawdę ciekawą i smaczną mieszankę. To wszystko podane w chmurze gęstego białego, delikatnego przy retrohale'u dymu - jest dobrze.

Druga tercja przynosi niewielkie zmiany. Nie pojawiają się nowe smaki, zmieniają się za to proporcję występowania tych obecnych już wcześniej. Na pierwszy plan wysuwa się drewno, słodycz stanowi otoczkę i dominuje w finiszu a orzechy praktycznie zanikają. Przy wypuszczaniu dymu nosem zaczyna być wyczuwalny pieprz, który pojawi się pewnie z pełną mocą w tercji trzeciej.


Zgodnie z tym co przewidywałem, trzecia tercja przynosi pieprz wyczuwalny tym razem również na języku. Drewno dalej dominuje, słodycz nadal stanowi tło, jednak wspomniany wcześniej pieprz doskonale urozmaica całe doznanie. Cygaro palę jeszcze długo po zdjęciu pierścienia, aż zostaje z niego tylko około 1,5 centymetra. Wang Guan pozostawia po sobie przyjemny posmak świeżego drewna z delikatną nutką tytoniu.

Co do technikaliów to nie mogę mieć zastrzeżeń. Ciąg był nienaganny przez całe palenie, a cygaro pozwalało cieszyć się naprawdę dużą ilością dymu. Spalanie było równe i bezproblemowe. Spalenie Wang Guan zajęło mi około godziny.

Podsumowując, cygaro zdecydowanie zaskoczyło mnie, wychodząc znacznie poza moje (fakt, niezbyt wygórowane) oczekiwania. Ciekawy profil smakowy, w połączeniu z zadowalającym ciągiem i spalaniem nie pozwala być niezadowolonym. Oczywiście, profil smakowy, chociaż ciekawy, nie jest nazbyt złożony co nie pozwala mi postawić Wang Guan wśród najlepszych wypalonych przeze mnie cygar, jednak zdecydowanie sprawdza się ono jako codzienne, budżetowe cygaro. Myślę, że WG spokojnie może stawać w szranki np. z Casa de Garcia Connecticut. Cieszę się, że w humidorze czeka na mnie jeszcze 9 sztuk.

Wang Guan

Wygląd - 2.0
Konstrukcja - 3.0
Spalanie - 5.0
Smak - 3.0/3.0/3.5
Cena/jakość - ?

Ogólnie - 3.0




niedziela, 31 stycznia 2016

Dlaczego cygara?

         Nie wiem jak ta kwestia wyglada u innych aficionados, ale jednym z najczęściej zadawanych mi pytań, gdy już ujawnię się z moim hobby jest: "Dlaczego cygara?". Zawsze gdy słyszę to pytanie uświadamiam sobie, że tak naprawdę, nie jestem w stanie udzielić konkretnej odpowiedzi, że tak się wyrażę "z miejsca". Dlatego dziś, w pierwszym wpisie na blogu, chciałbym zastanowić się właśnie nad tym pytaniem, które zdaje się leżeć u podstaw mojej "cygarowej pasji".
W mojej, dosyć krótkiej, "cygarowej historii" nie było wujka, taty czy kogokolwiek, kto paliłby cygara (był tylko dziadek palący fajkę, do której nigdy w pełni się nie przekonałem) czy chociaż papierosy, stąd żadna historia o dziedzictwie pokoleniowym nie znajduje tutaj zastosowania. Moje najwcześniejsze wspomnienia z cygarami pochodzą mniej więcej z okresu gimnazjum jednak żadne z nich nie wiąże się z paleniem. 
Pierwsze z nich pochodzi z mojego pierwszego samodzielnego wyjazdu na kolonie do Hiszpanii. Miałem okazję być świadkiem jak kolega najpierw próbuje palić cygaro bez uprzedniego otwarcia go ("Nie da się ciągnąć"), a potem gdy już niezbyt wprawne cięcie umożliwiło palenie, zaciąga się dymem cygarowym zupełnie jakby palił papierosa (najdłuższy atak kaszlu jakiego byłem świadkiem). Nie pamiętam marki cygara - prawdopodobnie nie było to nic szczególnego. Nieświadomie zapamiętałem jednak dwie rzeczy - otworzyć a potem się nie zaciągać. 
Drugie wspomnienie to wizyta w domu kolegi, którego ojciec pracował jako marynarz. Jako prezent po jednej z wypraw kolega otrzymał dosyć dużą figurkę pirata, który oprócz szpady (o ile tak to się nazywa) trzymał tubę - jakby pojemnik na mapy. W tubie nie było jednak map. Kolega po otwarciu tuby dumnie zaprezentował mi, znajdujące się w niej cygaro. Wydaje mi się, że była to Cohiba (pewnie wersja "turystyczna") ale nie jestem tego w stu procentach pewien. Rzeczą, którą zapamiętałem idealnie jest zapach. Charakterystyczny, lekko drażniący nos, zapach cygara, zapadł mi mocno w pamięć i dzisiaj wraca ze zdwojoną siłą, ilekroć "obwąchuje" cygaro przed zapaleniem. 
        To byłoby na tyle jeżeli chodzi o pierwsze, niebezpośrednie zetknięcia z cygarami. Żadne z nich nie popchnęło mnie do zagłębienia się w ten temat, możliwe, że tylko wykształciło we mnie jakąś "podatność" na to hobby. O dziwo cygara nie zostały moim hobby nawet po pierwszym zapaleniu. W czasach liceum, dzięki uprzejmości wujka, dosyć często mieliśmy z dwoma kolegami "wolną chatę", w której chętnie i często spędzaliśmy weekendy a nawet tygodnie. To właśnie tam zapaliłem moje pierwsze cygaro. Otwarty balkon (plus dwa dni wietrzenia) nas trzech i prawdopodobnie Romeo y Julieta no. 2 (co do oryginalności nie mam 100% pewności). Jeżeli było to oryginalne cygaro, to wstyd mi za sposób w jaki je spaliliśmy. Nie mniej jednak pierwsze doświadczenie miałem za sobą. Pózniej w tym samym gronie zdążało się nam zapalić 3x3 czy wspomniane wcześniej Romeo y Julieta, których kolega znalazł w domu 3 ale to już historia na osobny wpis. Jednak żadne z tych cygar nie sprawiło, że zostałem aficionado.
No więc chciałoby się zapytać jak zostałem tym aficionado. Nie pamietam dokładnie w jaki sposób ale trafiłem na cigarblog.pl Piotra Kwiatkowskiego i to po lekturze jego artykułów zostałem wciągnięty - kupiłem pierwsze cygaro, potem pierwsze kilka cygar potem humidor itd (znów temat na kolejny wpis), faktem jest, że połknąłem bakcyla. Także jeżeli ktoś zapyta skąd pojawiła się u mnie ta pasja, to prawdopodobnie odpowiedź leży gdzieś pomiędzy moim osobistym zainteresowaniem niewiadomego pochodzenia a wspomnianym wcześniej blogiem. Wydaje mi się jednak, że pytanie: "DLACZEGO cygara?", wymaga zgoła innej odpowiedzi.
Odpowiedź na to pytanie nie była dla mnie dostępna od samego początku. Wtedy cygara były jedynie szalenie interesującym tematem, kuszącym swoją egzotyką. Dzisiaj cygara i bycie aficionado to znacznie więcej. 
Dla wielu osób cygaro to używka elitarna czy w prostych słowach po prostu droga. Po ponad roku obcowania z nimi wiem, że to nie cena warunkuje ich wyjątkowy status, jakim cieszą się w moim postrzeganiu. Musiałem dużo przeczytać, obejrzeć i usłyszeć o cygarach żeby zobaczyć ile pracy włożono w każde z nich. Dopiero gdy dowiedziałem się ile rąk, skupionych w danym momencie tylko na nim, musi dotknąć danego ziarna, liścia, cygara, pierścienia czy pudełka aby dostarczyć mi produkt końcowy, zrozumiałem na czym polega wyjątkowość cygar. Handmade. Dlatego mogę stwierdzić, że wybrałem cygara bo są wyjątkowe i elitarne ze względu na złożony proces produkcji, którego są efektem. 
Po drugie, cygara doskonale pasują do mojej osobowości przez wpasowanie się w moje wyobrażenie wypoczynku. Palenie cygara ciężko powiązać z zatłoczonym klubem, gdzie głośna muzyka uniemożliwia rozmowę czy aktywnymi formami spędzania czasu. Cygaro to spokój, cygaro to cisza lub ewentualnie rozmowa w niezbyt dużym gronie. Cygaro wiąże się dla mnie z samotną chwilą na balkonie gdy mogę się skupić tylko na nim i zapomnieć o reszcie świata. Tak więc: wybrałem cygara rownież dlatego, że pasują do mnie dając spokój, który uwielbiam.
Kolejnym powodem (ich numeracja nie ma sensu, ponieważ wszystkie są tak samo ważne) są doznania jakie daje każde cygaro. Wielość smaków, zapachów, które oferują sprawiają, że to hobby to niekończąca się nigdy podróż, która zawsze może zaskoczyć oferując nowe, nieznane doznania. Smak cygara jest nieporównywalny z niczym innym i jeżeli raz się nam spodobał to będziemy wracać już zawsze - tak właśnie jest ze mną.
Ostatni powód, o którym chciałbym wspomnieć jest związany ze spojrzeniem na cygara nie jako przedmioty a jako temat. Temat, który jest niezwykle rozległy, a jego zgłębianie jest samo w sobie po prostu przyjemne. Niejednokrotnie jako akompaniament do palenia oglądam "Factory Tour" po którejś z cygarowych fabryk czy czytam teksty związane z cygarami - to wszystko zaostrza mój cygarowy "apetyt" i jest idealnym uzupełnieniem samego palenia.
No więc tak to wygląda. Wyjątkowość, spokój, smak i połączona wiedza. W tej lub każdej innej kolejności, bo każdy z tych powodów jest, jak wspomniałem wcześniej, jednakowo ważny. Każdy z nich sprawia, że cygara to moje hobby, na które nigdy nie szkoda mi czasu, przejechanych kilometrów czy pieniędzy. Przez połączenie tych czterech czynników stanowią doznanie, które wydaje się być nie do zastąpienia, bez którego nie wyobrażam sobie mojego życia.